Witajcie po wakacjach. Czy wypoczęłam i nabrałam sił na nowe wyzwania kulinarne czy bardziej się zmęczyłam i odzwyczaiłam od kuchni przy garnuszku u mamy to się okaże już niebawem.
Do swojej kuchni wparowałam niemalże z hukiem silniczka miksera i ciasto z borówkami jest już gotowe. Jeszcze ciepłe, pachnące i połowy już nie ma. Mam tylko nadzieję, że zostanie chociaż kawałek aby Wam go pokazać.
Takie piękne i soczyste owoce witały mnie co rano w warzywniaku:















