Odważyłam się i zrobiłam zupełnie coś nowego, innego i coś co nie wywodzi się z naszego kraju. Postanowiłam zrobić najbardziej popularny rodzaj sushi, zawijane w liście alg morskich (nori), z gotowanym ryżem, wasabi i kilkoma dodatkami i tu mamy pełną dowolność, kto co lubi, mogą to być ogórki, awokado, marchewka, wędzony łosoś, tuńczyk, paluszki krabowe albo ryby surowe (ale nie jest to konieczne).
Maki sushi dzieli się na podrodzaje w zależności od ilości i ułożenia składników. Moje są z dwoma składnikami więc są to Hosomaki.
Nigdy wcześniej nie jadłam Sushi, moje pierwsze wrażenie – hmm, całkiem ok. Ale żeby nabrać wprawy i smaku koniecznie muszę przygotować je jeszcze raz i wybiorę się do Restauracji gdzie podają Sushi, tak dla ciekawości i porównania smaku.
Moja jedyna uwaga to proszę uważać na Wasabi, jest bardzo ostra, ja o tym zapomniałam i pierwsze Hosomaki były zbyt ostre, następne (a zwłaszcza te z łososiem) smakowały.














