Byłam wczoraj w sklepie, kupiłam brokuła. Nie pytajcie po co, bo sama nie wiem, był ładny, świeży, zieloniutki to go wzięłam – w myślach mówiłam sobie – a może się przyda.
A w domu były już przygotowane ziemniaki na kopytka, jednak stwierdziłam, że nie chce mi się zbytnio stać i ugniatać ciasta, rolować wałków i ich kroić. I tak powstały kotleciki. Nie chciało mi się ugniatać ciasta to stałam i smażyłam. Sami zdecydujcie które zajęcie jest lepsze. Ja nie żałuję, kotleciki wyszły pyszne, delikatne, choć zerkając na ten zielony kolor podchodziłam z pewną rezerwą do tego co mi wyjdzie. Z czystym sumieniem mogę je polecić.
A że ostatnio wyczytałam że był dzień wegetarian to dedykuję je właśnie wszystkim, którzy zielone jedzą na co dzień.
-
13.01.2011 Komentarze : 4
-
11.01.2010 Komentarze
Kupiłam wędzoną makrelę. Ale po co? Może się przyda? Tak czasami mam. Myślałam, kombinowałam i wymyśliłam kotleciki ziemniaczane z makrelą. Wyszły pyszne. Z podanych składników wyszło 15 sztuk. A podałam je z lekkim sosikiem i kaszą.
Składniki:
- 600 g ugotowanych ziemniaków
- 300 g obranej z ości i skóry makreli
- pół pęczka koperku
- 1 jajko
- 4 łyżki bułki tartej + trochę do panierki
- sól, pieprzPrzygotowanie:
Przestudzone ziemniaki przepuścić przez praskę razem z makrelą. Dodać jajko, posiekany koperek, bułkę tartą i przyprawy (z soli można zrezygnować jeżeli ziemniaki są z nią gotowane). Dokładnie wymieszać.
Z masy formować równe kotleciki (w tym celu masę rozprowadziłam na desce, równo wygładziłam i odciskałam kubkiem równe krążki). Obtoczyć z obu stron bułką tartą i smażyć na rozgrzanym oleju na złocisty kolor.
Podawać z dowolnymi sosami.











