Kapustka na gęsto, która miała być gołąbkami wyszła przepysznie. Troszkę pokręciłam się koło niej, a to dlatego, że trzeba poświęcić troszkę czasu na jej posiatkowanie, a następnie od czasu do czasu trzeba zamieszać i ewentualnie dodać wody aby się nie przypaliła. Ale opłacało się.
Kapustki wyszło sporo i zostało troszkę na dzisiejszy obiad już bardziej jako dodatek niż danie główne, ale z przyjemnością będę ją odgrzewać.

Danie te raczej nie poleca się młodym karmiącym mamom, i powiem Wam, że jedząc wczoraj obiad cały czas myślałam o mojej trzymiesięcznej córeczce, a raczej jaką będziemy miały nockę. I ku mojemu zaskoczeniu, noc była elegancko przespana z jedną pobudką na karmienie. Tak więc mit obalam, mamy karmiące mogą jeść kapustę…











