Nie wiem czy też tak macie, ale ja czasami jak jestem zmęczona i głodna to zamiast na obiad zrobić coś szybkiego, łatwego, bez żadnych kombinacji to stoję w kuchni i wymyślam.
Tak było wczoraj. Rano z córką szybko się wyszykowałyśmy i wybrałyśmy się na piknik z koleżanką i jej dziećmi. Minęło kilka godzin, do domu wróciłyśmy wygłodniałe. Mała poszła spać a ja do kuchni wymyślać obiad. No i tak sobie pomyślałam, że do zupy owocowej czereśniowej, którą szykowałam na obiad pasowałby makaron, taki drobny, którego oczywiście nie miałam. No i co ja w ten letni gorący dzień robiłam? Zaczęłam ugniatać makaron. Miał być mały, czyli drobny.
Bez maszynki do formowania makaronu i bez tycich foremek miałam niemały problem. Myślałam, główkowałam, szperałam po szafkach i szufladach i wpadł mi w ręce przyrząd, który używam do rozdrabniania jajek i marchewek do sałatki, to chyba jest sitko do krojenia.
Z podanych niżej składników, wyszło 220 g drobnego, kwadratowego makaroniku.

-
02.07.2010 Komentarze : 1







