Ostatnio było u mnie smacznie, krucho i słonecznie, bo zagościła kuchnia meksykańska. Lubię takie dania, które robi się szybko a później zjada się jednym kęsem. Polecam na podwieczorek i na spotkania towarzyskie.
-
10.04.2011 Komentarze : 6
W plackach oczywiście jest więcej składników, nie tylko pieczarki i papryka, które świetnie się ze sobą komponują. Gdy je jedliśmy po kubkach smakowych plątał mi się smak. Myślałam, myślałam i w końcu zaświtało mi w głowie. W smaku przypominają placek po węgiersku (czy jak kto woli po zbójnicku), z tym że w tych plackach przypominających bardziej placki ziemniaczane, wszystko razem jest wymieszane i usmażone.
Polecam, naprawdę warto skosztować. -
24.01.2011 Komentarze : 8
Nie wiedziałam co na obiad, w sumie to nawet zbytnio nie chciało mi się stać w kuchni. Tak czasami mam. Chodziłam w kółko, plątałam się między kuchnią a pokojem, szukałam inspiracji to w lodówce to za oknem. I nic. Więc zaczęłam wyciągać zewsząd co mam i tak oto wyszły pyszne naleśniki ze szpinakiem. Aż sama byłam zaskoczona, że tak niepozorne danie może tak nam zasmakować. Od teraz, naleśniki a właściwie krokiety w takiej formie podawać będę z sosem czosnkowym. Nabierają całkiem innego smaku. Polecam.
-
22.01.2011 Komentarze : 3
Dziś z okazji wczorajszego Dnia Babci i dzisiejszego Dnia Dziadka miało być coś na słodko, nie wyszło. Ale jutro też jest dzień i obiecuję że będzie słodko.
A tym razem do zaproponowania mam danie, które pasuje i na obiad i na kolację. Zapiekanka jest dość syta. Uprzedzam, że osobom mięsożernym może brakować mięsiwa. Polecam dodać jako jedną z warstw mięso mielone, przyprawione ewentualnie z dodatkiem pomidorów albo przecieru pomidorowego. -
13.01.2011 Komentarze : 4
Byłam wczoraj w sklepie, kupiłam brokuła. Nie pytajcie po co, bo sama nie wiem, był ładny, świeży, zieloniutki to go wzięłam – w myślach mówiłam sobie – a może się przyda.
A w domu były już przygotowane ziemniaki na kopytka, jednak stwierdziłam, że nie chce mi się zbytnio stać i ugniatać ciasta, rolować wałków i ich kroić. I tak powstały kotleciki. Nie chciało mi się ugniatać ciasta to stałam i smażyłam. Sami zdecydujcie które zajęcie jest lepsze. Ja nie żałuję, kotleciki wyszły pyszne, delikatne, choć zerkając na ten zielony kolor podchodziłam z pewną rezerwą do tego co mi wyjdzie. Z czystym sumieniem mogę je polecić.
A że ostatnio wyczytałam że był dzień wegetarian to dedykuję je właśnie wszystkim, którzy zielone jedzą na co dzień.












